KTJL udowadnia, że ​​zbyt surowo potraktowaliśmy Gotham Knights

Legion samobójców: Zabij Ligę Sprawiedliwości jest już dostępny i ma być kolejnym krokiem w kierunku ukochanego Batmana: Arkhamverse firmy Rocksteady. Niestety pod wieloma względami nie trafiło w sedno, przechodząc od niemal doskonałych przygodowych gier akcji do pozbawionej życia strzelanki z łupami, w którą nie można grać nawet offline.

Chociaż fani wyrażają swoje rozczarowanie i oburzenie, pomyślałem, że wypadałoby spojrzeć wstecz na inną grę o Batmanie, która spotkała się z krytycznym przyjęciem w momencie premiery, Rycerze Gothamco moim zdaniem potraktowaliśmy zbyt surowo.

Wracając do słonia w pokoju, obie gry opowiadają o śmierci samego Mrocznego Rycerza, Batmana, ale po zagraniu w obie gry spierałbym się Rycerze Gotham radzi sobie z tym znacznie lepiej.

Na początku gry widzimy przerywnik filmowy przedstawiający walkę Batmana z Ra’s Al Ghulem, która ostatecznie kończy się „śmiercią” Zamaskowanego Krzyżowca. Pod koniec jest poobijany, złamany, ale wciąż stoi. Kiedy zataczając się, podchodzi do Bat-Komputer, aby wysłać sygnał nawigacyjny do Batgirl, Nightwinga, Czerwonego Kapturka i Robina, zrzuca kostium nietoperza, odsłaniając mężczyznę pod spodem, po czym wysadza Jaskinię Batmana – i siebie – zabierając ze sobą Ra’sa. Następnie Rodzina Bat łączy siły, aby zakończyć sprawę, nad którą Batman pracował przed śmiercią: Sąd Sów.

Wspaniałe w tym wstępie jest to, że wysyła Batmana w jedyny sposób, jaki kiedykolwiek zaakceptowałby, jako wojownika, chroniącego swoich bliskich i przekazującego pochodnię nowym bohaterom za jednym zamachem. Poniżej znajduje się optymistyczna opowieść o Batmanie, który zaufał swojej rodzinie i która po jego śmierci będzie kontynuować wojnę z przestępczością, a zespół zdaje sobie sprawę, że jest wart tego zaufania i że zawsze byli bohaterami, o których wiedział, że mogą być. tak powiedział na podstawie filmów, na które się przygotował, gdyby jego numer kiedykolwiek się pojawił.

Przejdź do śmierci Batmana w Legion samobójców: KTJL i to zupełnie inna historia. Należy pamiętać, że gracze Batmana kontrolują go od trzech gier, czterech, jeśli liczyć Batman Arkham początki. Widzieliśmy tę wersję Batmana walczącego podczas najdłuższych nocy w jego życiu w Arkham Asylum, Arkham City i Gotham City. W krótkich odstępach czasu stanął twarzą w twarz z niektórymi z najpotężniejszych członków swojej galerii zbójców i zawsze wychodzi na wierzch. Mało tego, ta wersja Batmana wykorzystuje teraz toksynę strachu Stracha na Wróble do dezorientacji swoich wrogów, a dzięki wpływowi Brainiaca może teraz całkowicie zabijać ludzi. Według wszelkich szacunków ta wersja największego detektywa świata powinna być najbardziej zabójczym człowiekiem na planecie, a kiedy podejmuje walkę, pokonują go Harley Quinn, Deadshot, Kapitan Boomerang i King Shark. Następnie zostaje związany, zaciągnięty do parku w Metropolis i stracony na ławce w parku w ciągu 10 minut. Jasne, jest moment, w którym Harley uronił łzę i wydaje się, że żałuje, że musiał go powalić, ale tak naprawdę nie wydawało się to w żadnym wypadku odpowiednim zakończeniem tej postaci.

Niezależnie od tego, czy jest to zamierzone, czy nie, Rycerze Gotham wydawało się, że darzył Batmana większym szacunkiem niż Legion samobójców: KTJL tak, a ten ostatni miał dla faceta trzy/cztery gry związane z rozwojem postaci.

Potem jest otwarty świat. Nikt nie może temu zaprzeczyć Legion samobójców: KTJL przedstawienie Metropolis nie jest dobre. Wspaniała architektura w gruzach, posągi wszystkich bohaterów będące ponurym przypomnieniem tego, kim kiedyś byli, oraz przerażający statek czaszki Brainiaca wiszący nad głowami – wszystko to idealnie pasowało do tej sceny. To jak koniec świata i sprawia, że ​​zastanawiasz się, jak wszystko mogłoby wrócić do poprzedniego stanu, nawet gdyby Legion samobójców mógł uratować sytuację.

Rycerze Gotham jest oczywiście bardziej uziemiony. Może pochwalić się Gotham City, które jest gorsze pod względem graficznym w porównaniu do Rycerz Arkham, ale ma pewien styl i przynajmniej wydaje się, że w nim zamieszkano. Cywile mogą chodzić po ulicach, radiowozy ścigają przestępców, a trwające przestępstwa to coś więcej niż tylko pobicie kogoś lub bandyci rzucający cegłami w budynki. Z pewnością potrzebowało więcej, ponieważ w przypadku miasta tak dużego jak Gotham wydawało się, że populacja stanowi około 20% tej, jaka powinna być, co najlepiej widać po tym, jak puste są ulice, jeśli chodzi o ruch uliczny. Biorąc to pod uwagę, to, co stracił w grafice, nadrobił interaktywnością. Wychodzenie na patrol pozwalało na popełnianie przestępstw z premedytacją. Obejmowały one różne formy, od prostych napadów, po napady, porwania i nie tylko, zatem istniały pewne różnice w tym, co robiłeś. W żadnym wypadku nie wszyscy byli zwycięzcami, ale co ważniejsze, nie powtarzali tego samego…

Legion samobójców: KTJL ma wspaniały otwarty świat, ale rozpada się, gdy zaczynasz wykonywać misje i treści poboczne. Różnorodność misji obejmuje obronę celu, eskortowanie najwolniej poruszających się pojazdów w historii gier, zabijanie wrogów w celu szarży lub ratowanie cywilów/żołnierzy. Poza misjami nie ma wiele do roboty poza strzelaniem do przypadkowych kosmitów i rozwiązywaniem głupich zagadek Człowieka-Zagadki, a szkoda, bo walka naprawdę wciąga. Byłem zszokowany, że nie było żadnych znaczących misji pobocznych, które zagłębiałyby się głębiej w historię lub wiedzę uniwersum. Miasto Arkham I Rycerz Arkham miał niesamowite misje poboczne, w których musiał zmierzyć się ze słynnym złoczyńcą lub rozwiązać zagadkę, a czasem jedno i drugie Legion samobójców: KTJL po prostu wskazuje ci kierunek kolejnej hordy wrogów, do których możesz strzelać.

Rycerze Gotham mieli trzy misje poboczne z udziałem złoczyńców i choć nie wspierali twórczości Rocksteady’ego, przynajmniej byli obecni i mieli do opowiedzenia fascynujące historie. Moim zdaniem jednym z najlepszych jest Clayface, którego można spotkać odtwarzając jedną ze swoich ostatnich porażek z Batmanem. Niezależnie od tego, którą postać wybierzesz, powie mu, że błędnie opowiada historię, po czym poinformuje go, że Batman tym razem nie pojawi się, aby go powstrzymać, ponieważ ten nie żyje. Następnie Clayface staje się wyraźnie zdenerwowany i zmartwiony, po czym wybucha wściekłością, co tylko pokazuje szacunek, jaki niektórzy z tych złoczyńców darzą Batmana, mimo że chcą go zabić, jak słynny fragment Jokera „bez Batmana zbrodnia nie ma puenty” z filmu Batman: serial animowany.

Umieszczając obie gry obok siebie, można sporządzić długą listę tego, co jedna robi lepiej od drugiej i odwrotnie. Biorąc to pod uwagę, rozważyłbym Legion samobójców: Zabij Ligę Sprawiedliwości być doskonałym przykładem zmarnowanego potencjału. Jako rozszerzenie do świata Batman: Arkham, robi niewiele poza wprowadzeniem kilku nowych postaci i wyjaśnieniem, gdzie byli w poprzednich grach oraz przypadkowym zabijaniem ukochanych postaci w niemal slapstickowy sposób.

Rycerze Gotham z drugiej strony opowiedział swoją własną historię i dołożył wszelkich starań, aby zapewnić świeże spojrzenie na gry wideo oparte na Batmanie i chociaż czasami nie wychodziło to jasno, jasne jest, że w tworzenie świata włożono pasję. Gdyby Batman nie umarł na początku, a zamiast tego przyjął rolę mentora pod koniec swojej kariery, prawdopodobnie nie spotkałby się z taką nienawiścią, jaką wywołał w momencie premiery i później.

Na pewno leczyliśmy Rycerze Gotham zbyt surowo i myślę, że Legion samobójców: Zabij Ligę Sprawiedliwości a dotychczasowy krytyczny odbiór, jaki otrzymał, dowodzi tego na wiele sposobów.